Dzisiaj obchodzimy Dzień Matki i z tej okazji ja wypowiem się o macierzyństwie. Ze swojej perspektywy, a jestem wykształconą singielką żyjącą w całkiem sporym mieście, utrzymującą się sama, właścicielką własnego mieszkania, któtego nie dostałam od rodziców.
Mam znajomych, mogę z nimi pić i imprezować do rana. Wydaję dużo pieniędzy na imprezy. Mam powodzenie u mężczyzn, umawiam się z kilkoma na raz, rozmawiam z kilkunastoma na raz.
I tak w kółko. I tak bez sensu.
Praca, praca, praca, chlanie, praca. Tak było kiedyś. Teraz jest praca, siłownia, praca, siłkownia, siłownia, praca. Czasem sporadycznie chlanie. Jest mi w tym wszystkim pusto. Nie jestem stworzona do pustek.
Nie to, że jest mi ze sobą źle i zblazowana życiem szukam czegoś nowego. No po prostu. Człowiek che mieć kogoś, dla kogo chce wracać do domu, dla kogo sprzątać, gotować, do kogo się przytulić, po kim zmywać naczynia, z kim zasnąć i na kogo ponarzekać. A kiedy już ma tego kogoś, chce mieć z nim dziecko, a imprezy i szleństwo nie są już tak konieczne jak dawniej, ale nadal przyjemne. Tym razem zyskują sens:)
Macierzyństwo to często oczekiwanie na SWOJE dziecko, na wożenie go we wózku, kupowanie butów, oczekiwanie, że ktoś będzie mnie kochał, bo należy tylko do mnie, oczekiwanie, że nie będe sama na starość. Definitywnie nie jest to moje podejście do macierzyństwa.
Bo dla mnie macierzyństwo polega na tym, że dajesz życie autonomicznej jednostce, nie możesz oczekiwać nic w zamian. Na tym polega bezinteresowność miłości. Ja chcialabym pokazać dziecku świat, pokazać mu, co to znaczy być mądrym, wolnym, silnym, odważnym człowiekiem, który nie będzie się bał przeciwstawić ludziom i ideom, których nie uważa za słuszne. Chciałabym dać życie człwiekowi, który będzie umiał kochać siebie i wierzyć w siebie, bo tylko tak można sprawić, żeby umiał kochać innych i dawać innym szczęście.
Macierzyństwo to wielka odpowiedzialność, Moja mama mówi, że też masa wyrzeczeń i nieprzespanych nocy.
Kurcze, powiedziałam tak. Czekam na odpowiedź świata.
